Blog
MaSZ
MaSZ
MaSZ masz_68@interia.pl
9 obserwujących 268 notek 353768 odsłon
MaSZ, 27 marca 2017 r.

Unia Europejska na rozdrożu

1178 51 0 A A A

Unia Europejska ma powód do świętowania. Nie jest nim jednak moment wielkiego sukcesu, ale rocznica. O rocznicy nie decyduje skuteczna polityka, lecz kalendarz. 60 lat temu na mocy Traktatów Rzymskich powstała Wspólnota Europejska. Głównym celem jej utworzenia była bliższa współpraca gospodarcza zmniejszająca ryzyko wybuchu kolejnej wielkiej wojny. Dziś po przeszło pół wieku, wbrew optymistycznym hasłom, wielki projekt znalazł się w głębokim kryzysie.

Po wielu latach centralizowania władzy w rękach brukselskiej biurokracji, przy jednoczesnej bezradności w radzeniu sobie z potężnymi kryzysami: ekonomicznym, imigracyjnym, wojennym, terrorystycznym, niezadowolenie wielu społeczeństw rośnie. Mimo to eurobiurokraci, wśród których przeważają politycy za którymi nie stoi demokratyczny mandat, twierdzą, że lekarstwem na chorobę jest aplikowanie więcej tego co ową chorobę spowodowało, tj. więcej "integracji". 

Gdy dochodzi do poważnych kryzysów takich jak wojna na wschodzie oraz masowa imigracja, w imieniu UE w rozmowach z innymi przywódcami państw biorą udział kanclerz Niemiec, prezydent Francji, do niedawna premier Wielkiej Brytanii, ew. premier Włoch. Formalnie mandat od UE powinni mieć: Tusk, Juncker i Mogerini, ale nie mają. Nikt bardzo ważny w sprawach bardzo poważnych nie chce z nimi rozmawiać. Oznacza to, że UE jest stowarzyszeniem państw, w którym reguły gry ustalają rządy kilku największych krajów, a liderzy UE są jedynie statystami. Tym samym demokratyczny głos wyborczy w Niemczech lub we Francji, decydujący kto będzie przywódcą tych krajów, może mieć wpływ na losy UE. Decyzje wyborców w Polsce, Rumunii, Portugalii lub Irlandii takiego znaczenia nie mają. Prowadzi to do sytuacji, w której głosujący obywatel Niemiec ma wpływ na Polskę lub Irlandię, a w drugą stronę to nie działa. 

Rozmowy z Erdoganem w sprawie fali imigrantów oraz z Putinem o wojnie na wschodzie były prowadzone nie przez Tuska, Juckera lub Mogerini, lecz przez Merkel i Hollanda. Politycy wybrani przez obywateli Niemiec i Francji reprezentowali wszystkie państwa UE. To jest aberracja, nie mająca nic wspólnego z sensownym model współodpowiedzialności za Wspólnotę. 

Wielka Brytania zapytała swoich obywateli o to, czy chcą pozostać w UE i otrzymała odpowiedź - Brexit. Wbrew twierdzeniom euroentuzjastów o sile UE, sondaże w wielu krajach sugerują, że ew. referendum zakończyłoby się wynikiem podobnym do tego w Wielkiej Brytanii. Oznacza to, że jednym z zagrożeń dla istnienia UE jest sama możliwość zapytania obywateli o zdanie. Bezradność w radzeniu sobie z fundamentalnymi problemami przy jednoczesnej rosnącej niechęci obywateli, powoduje próby ratowania poprzez propagandowy bełkot. Jeśli nie udaje się rozwiązać problemu, można próbować go zagadać. 

Poniższy wykres pokazuje poparcie dla UE wśród Francuzów:

image

Widać, że obraz ten był bardzo optymistyczny do momentu wybuchu kryzysu gospodarczego w 2008 roku. Rozszerzenie UE na wschód (w tym o Polskę w 2004 roku) nie wpłynęło na poziom poparcia dla UE. W  2008 roku nastąpiło pogorszenie nastrojów, a od 2015 roku wyraźny krach. Tym co wówczas wydarzyło się, to przede wszystkim kryzys imigracyjny i zagrożenie terrorystyczne. Nie ulega wątpliwości, że gdyby dziś zapytać Francuzów czy chcą pozostać w UE, Frexit stałby się bardzo prawdopodobny. To oznaczałoby koniec UE.

Sondaże dot. nadchodzących wyborów prezydenckich we Francji sugerują, że w 2 turze Macron (francuska wersja teflonowego Petru) wygra z Le Pen w stosunku: 63% do 35%, wśród zdecydowanych. Tu może zdarzyć się niespodzianka. Największy na świecie bank inwestycyjny Goldman Sachs opublikował analizę, sugerującą, że Le Pen może wygrać. Oparta ona jest na olbrzymiej, nienotowanej w historii liczbie ankietowanych odpowiadających, że nie wiedzą na kogo zagłosują. Wynosi ona aż 42%! Autor analizy nawiązuje do tzw. "shy vote", czyli respondentów, którzy "wstydzą się" podać swoje preferencje wyborcze. Dzieje się tak wtedy, gdy propaganda poprawności politycznej osiągnęła tak wysoki poziom, że ludzie niechętnie przyznają się do wyborów niezgodnych z ową poprawnością. Tym samym duża część tych, którzy dziś mówią, że nie wiedzą, faktycznie mają zamiar głosować właśnie na Le Pen. 

Le Pen po wygraniu wyborów we Francji bez wątpienia ogłosi referendum ws. pozostania (lub jak kto woli: wyjścia) w UE. Także w sprawie Euro. To oznaczałoby koniec dzisiejszej UE. Jak dotąd żadne działania i strategie UE nie starają się przygotować na taki scenariusz. Celebrowanie 60 lat traktatów rzymskich nie jest niczym złym, ale uznanie za sukces ogólnikowej Deklaracji Rzymskiej świadczy o bujaniu w obłokach. 

Sama dyskusja o tzw. "Europie dwóch prędkości" świadczy o tym, że UE jako całość nie działa. Inicjatywa została uzgodniona przez Niemcy, Francję, Włochy i Hiszpanii w Wersalu, bez udziału Tuska, Junckera i Mogerini. Także bez udziału pozostałych państw UE. Ta deklaracja ma jednak drugie dno. Jej sygnatariusze to: ustępujący w niesławie prezydent Francji mający kompromitujące 4% poparcia, słabnący premier Hiszpanii i tymczasowy premier Włoch. Jedynie kanclerz Niemiec to poważny polityk, choć toczący twardy bój z konkurentem do fotela kanclerza - Martinem Schultzem. Bez wątpienia deklaracja o Europie dwóch prędkości pomaga Merkel w niemieckich wyborach. Model "wspólnej Europy" decyduje się pod wpływem wyborów w jednym kraju, przy biernym udziale innych i bez udziału liderów Unii. Głos wyborcy niemieckiego ma wyraźnie większy wpływ niż polskiego. 

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Tylko prawda jest ciekawa. masz_68@interia.pl

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Pełna zgoda! Ludzie obecnie przebywający w obozach to stan na dziś. Ich relokacja jedynie...
  • Do pewnego stopnia tak. Pewna różnorodność bywa korzystna, ale akurat muzułmańska biedota,...
  • Bardzo wielu ludzi jest zaczadzonych myśleniem życzeniowym oraz różnymi frazesami. Są też...

Tagi

Tematy w dziale Polityka